18 stycznia na spacerze w pewnym momencie tracę przytomność. Jakby ktoś wyłączył swiatło w jednej chwili. Budzę się w karetce. Widzę że straciłem dużo krwi. Mam rozciętą głowę w kilku miejscach. Sanitariusze w karetce zakładają mi na nią opatrunek. Przez dwa dni prawie nie wstawałem. Ledwo żyję. Do tego właściciel pokoiku powiedział mi że mam się wyprowadzić do 1 lutego. Chociaż w umowie jest że mam 30 dni na wyprowadzkę. Podsumowując głowę mam w strupach, kolano i kostka skręcone. Nie mogę chodzić a do pierwszego mam się wyprowadzić z całymi tymi walizami. Nie mam pieniędzy na wynajem kolejnego pokoju. Potrzebuje kogoś z Wrocławia kto mógłby mnie przenocować. Pierwszego będę się błąkał po Wrocławiu, a nawet nie wiem gdzie jest schronisko dla bezdomnych. Jeśli ktoś może pomóc dajcie znać. Nawet cały tułów mnie boli, a w niego nic mi się nie stało.  Czuję się jakby mnie czołg przejechał. Sytuacja jest mocno kryzysowa help…

UPDATE – właściciel zgodził się abym wyprowadził się najpóźniej do 20 lutego

stop zorg torturom

Advertisements