Drugi kwietnia 2016 Poszedłem do jadłodajni. Jestem w pełni sił, kończę jeść zupę. W pewnej chwili wyczuwam że coś mnie
pozbawia sił, błyskawicznie (moim zdaniem była to jakaś częstotliwość fali). Kończę jeść zupę, idę oddać talerz i czuje że
osłabianie mnie się pogłębia. Chciałem wziąć jeszcze zupę na wynos. Stanąłem w miejscu w którym zupa jest wydawana. W tym
miejscu to oddziaływanie na mój organizm było najsilniejsze. Czuje że ledwo stoję. Wychodzę do innego pomieszczenia, jest tam
krzesło siadam na nim. Odczekuje jakieś 5 minut czuje się lepiej, idę ponownie po zupę na wynos. Staje w miejscu w którym
wydawane są ciepłe posiłki. Ponownie czuje, że ledwo stoję. Pojawia się pisk w uszach i zamglony wzrok. Kiedy już miałem iść
ponownie usiąść na tym krześle w innym pomieszczeniu pojawia się myśl “ustoisz to jesteś twardy, dasz rade” Po dwóch
sekundach od tej myśli (nie mojej) przewracam się. Wstaje biorę tą zupę na wynos i idę do drugiego pomieszczenia gdzie mogę
usiąść. Nadal mam pisk w uszach zamglony wzrok. Ludzie proponują mi że zadzwonią po pogotowie, na szczęście wiem że lekarze
bardziej mi zaszkodzą niż pomogą, więc odmawiam i mówię, że zaraz mi przejdzie. Odpoczywam przez pięć minut, dochodzę do
siebie i idę do swojego “apartamentu” zanieść tą zupę. W miejscu w którym było największe promieniowanie czyli tam gdzie
wydają posiłki jest naklejka WOSP… tzw. Hot Spot… Później wyszedłem jeszcze do centrum i przeszedłem jakieś 10 km
kuśtykając (bolą mnie nogi) i ani razu nawet się nie zachwiałem… Zostałem zaatakowany technologicznie w jadłodajni. Na
szczęście upadłem bezkontuzyjnie… Wczoraj wspomniałem na facebooku o tym ze monitor-polski został zhakowany. Może to im się
tak nie spodobało… Peace&Lovemind control
Advertisements