Kolejny  Target (piękna Dusza) opuścił ciało…

A Message From Curtis Kimble in Regards to the Death of Yet Another Targeted Individual

 

Ron Gillman zmarł nagle

 

Ron Gillman died Friday night in Ocean Shores at the house he was renting a room

 

Ron Gillman zmarł w piątek [5 lutego 2016 r.] wieczorem w domu, w którym wynajmował pokój. Ron ostatnio wyprowadził się z Seattle do Ocean Shores, by uciec przed bardzo dotkliwym i bezustannym (24/7) nękaniem go. Był w dobrym nastroju, gdyż odczuwał spokój w Ocean Shores. Cieszył się też perspektywą wspólnego zamieszkania ze swoją dziewczyną, którą znał od wielu lat.

W piątek przyjechała do niego na weekend. Poszli razem na obiad, a potem wrócili do domu. Dziewczyna Rona położyła się do łóżka, a on powiedział jej, że tylko weźmie prysznic  i zaraz do niej przyjdzie. Nazajutrz dziewczyna Rona została wcześnie rano obudzona przez właściciela domu. Oznajmił on jej, że znalazł Rona martwego. Wezwano policję. Policjanci wykluczyli, że do śmierci mogło dojść w wyniku przestępstwa, dlatego też ciało Rona zawieziono bezpośrednio do zakładu pogrzebowego w pobliskim Aberdeen. Zlecono też przeprowadzenie badania moczu denata.

(…)

Ron był nieustraszonym liderem wśród społeczności targetów. Występował w audycji radiowej radia Coast to Coast poświęconej problemowi gangstalkingu i kontroli umysłu. Ponad 30 razy występował też w telewizji internetowej All Day Live – gdzie każdy może swobodnie się wypowiadać . Ron Gillman wystąpił też w filmie dokumentalnym, który miał być pokazany w History Channel , jednak nie pozwolono na emisję tego filmu.

Ron rozmawiał z setkami targetów, wielu z nich uchronił przed samobójczą śmiercią, w tym także mnie. Uświadomił też niezliczonej rzeszy ludzi, że prześladowanie ludzi (organized stalking) jest faktem.  Był wspaniałomyślną osobą, z którą przebywanie było przyjemnością; był kimś, kogo bardzo będzie nam brakować.

Curtis Kimble

 

 

A Message From Curtis Kimble in Regards to the Death of Yet Another Targeted Individual

 

Hello all and I regret to contact you all regarding such a sad issue,

 

Ron Gillman died Friday night in Ocean Shores at the house he was renting a room. Ron had recently moved away from Seattle to Ocean Shores to get away from the heavy targeting he was subjected to 24-7. He was in good spirits as he felt peace in Ocean Shores and was planning on his long time girlfriend to eventually move down there with him as well. She had come down for the weekend and on Friday night after going out to dinner they returned home. His girlfriend went to bed and Ron said he would join her after taking a shower. The next thing she remembers is being woken up early in the morning by the owner of the house stating he had found Ron dead. The police were called, they ruled there was no foul play involved and the body was sent directly to the funeral home in nearby Aberdeen at which time a urine analysis was directed to be performed.

 

Tarek Moses and I drove from Seattle to Ocean Shores and together we talked to his girlfriend, the owner of the house and his wife, the police officer who was first on the scene, a close friend who was in constant contact with him who lived a half mile away and both his daughters who were there tying up all the loose ends. Tarek and I helped his daughters clear out the rented room and sort through the belongings as needed for his family. We also consoled his girlfriend, a close, close friend from high school and eventually drove her back home in her car back to Seattle.Ron was a fearless leader among the TI community. He has been on Coast to Coast radio show, All Day Live – a community access free speech forum which he has appeared over thirty times, he was featured in an up and coming documentary that was going to be on (I believe) The History Channel which was silenced before it aired, he has talked to hundreds of TI’s, talked several out of suicide – including myself and enlightened an unknown mass of people to the fact of human targeting. He was a magnanimous person who was a joy to be around and will be severely missed.

 

Thank you for your time,

 

Curtis Kimble

Advertisements