Zamieszczam zawiadomienie kolejnej Targetki z Polski nękanej przez mind control… Zdarzenie które opisuje mówiące o tym że ktoś ją kłuł czymś z tyłu jest całkowicie zbieżne z tym co przytrafiło mi się w podstawówce. Oni mają czynności (procedury) powtarzane na różnych Targetach.
Warszawa, dnia 25.12.2012r.
Opisuję moją historię ponieważ chcę opowiedzieć o wyrządzanych mi krzywdach w Polsce. Jestem osobą samotną. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto będzie mógł mi pomóc.
Od 2003r. do chwili obecnej jestem ofiarą bestialskiego nielegalnego eksperymentu psychologicznego, na który nie wyraziłam zgody, wykonywany jest na mnie wbrew mojej woli.
Sprawcy powiedzieli, że od 2003r. wykonują na mnie nielegalne eksperymenty medyczne, które określili jako teorię zniszczenia człowieka. Eksperyment został podzielony na etapy. Początkowo niszczyli sferę życia społecznego: związki z rodziną, ze znajomymi, niszczenie jako pracownika, funkcjonowanie w społeczeństwie, np. Celowo nękali mnie podczas wchodzenia i wychodzenia z bloku przy ul. Dzięcieliny 5, w którym mieszkałam. Od 2009r. ich działania mają zniszczyć sferę życia wewnętrznego.
Mówia, że w krótkim czasie doprowadzą do całkowitej utraty zdrowia.
Mówią o sobie m.in., że są służbami specjalnymi i Sąd wydał im pozwolenie na powyższe nielegalne eksperymenty medyczne, wie o tych działaniach Prokuratura oraz, że pomaga im w tych działaniach wobec mnie Policja. Mają zapewnioną bezkarność. Mówią też, że mają dużo zleceń na wykonywanie różnych eksperymentów na mnie i od 2003r. zarobili już na nich miliony, że opublikują za 20 lat swoje działania w arkanach zbrodni.
To co mi robią oskarżane przeze mnie osoby to zbrodnia porównywalna do niehumanitarnych eksperymentów medycznych wykonywanych przez hitlerowców, podczas drugiej wojny światowej, na więźniach obozów koncentracyjnych.
Wszystko zaczęło się w 2003r. w Instytucie Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, którego byłam pracownikiem.
Działania na terenie Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie
W tych działanich wzięli udziała m.in. znany kardiochirurg Bohdan Maruszewski, dyrektor ds lecznictwa Jacek Graliński, Maria Sawczuk.
Od tego czasu zaczęłam obserwować działania tej grupy osób. Działają w zmowie przeciwko mnie osoby, z którymi pracowałam w Instytucie „Pomniku – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie, niektórzy moi znajomi, moja rodzina i wiele innych osób, których nie znam. Osoby, które z nimi współpracują działają w zmowie przeciwko mnie.
Gdy próbowałam z nimi rozmawiać każda z nich wmawiała mi, że moje spostrzeżenia nie są prawdziwe lub twierdzili, że nic na ten temat nie wiedzą.
Od 10.09.2003r. moja praca polegała przede wszystkim na odbywaniu spotkań z kierownikami ośrodków kosztów i wyjaśnianie kosztów procedur medycznych.
Od początku miałam kłopot z umówieniem się na spotkanie z moimi rozmówcami. Gdy przychodziłam na spotkanie to często właśnie rozmawiali przez telefon, a ja musiałam stać i czekać na korytarzach. Mówili do mnie często podniesionym głosem. Wypowiadane przez nich słowa wywoływały u mnie silne cierpienie psychiczne, uważam, że byli pouczani przez osoby posiadające wiedzę psychologiczną jak mają mnie maltretować. Mówili dużo i nie na temat, utrudniali mi w ten sposób uzyskanie potrzebnych informacji.
To było ciągłe dręczenie, np. kiedyś stałam w kolejce do sklepiku i jedna z tych osób stała za mną i kłuła mnie czymś ostrym w plecy, gdy zwracałam jej uwagę to przepraszała i kłuła mnie ponownie. Trzymała w ręku tylko historię choroby dziecka, czyli miała coś celowo przygotowanego do kłucia mnie.
Jakaś lekarka przedrzeźniała mnie, że nie wymawiam „r”, gdy próbowałam umówić się telefonicznie na spotkanie w sprawie kosztów. Wadę wymowy miałam zawsze. Pracowałam w IP-CZD 14 lat i nikt wcześniej nie robił mi z tego powodu żadnych uwag
W Centrum Zdrowia Dziecka poddawali mnie hipnozie i wiedzieli o czym myślę np. Maria Sawczuk spytała mnie jaki film podoba mi się najbardziej, pomyślałam o ”Pożegnaniu z Afryką”, ale ją okłamałam, a Maria Sawczuk powiedziała, że jej najbardziej podoba się „Pożegnanie z Afryką”.
Kiedyś myślałam o samobójstwie, planowałam podłączyć sobie kroplówkę z trucizną. Po kilku dniach Maria Sawczuk powiedziała, że popełni samobójstwo, podłączając sobie kroplówkę z trucizną. Nikomu nie mówiłam, że myślałam o popełnieniu samobójstwa.
To jest kolejny dowód na to, że znała moje myśli.
Jacek Graliński też poddawał mnie hipnozie.
Podejrzewam, że cały proceder odbywał się za wiedzą lekarza zakładowego Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”: dr Bogumiły Nowak-Parzygnat.
Jesienią 2003r. próbowałam umówić się telefonicznie na wizytę do lekarza zakładowego: ówczesna pani rejestratorka (w średnim wieku, ciemne włosy) powiedziała: „ja zdecyduję z panią doktor, czy wymaga pani tej wizyty, czy nie, i nie zapisała mnie”- sens tej wypowiedzi był taki, słowa mogę dokładnie nie pamiętać.
Cel takiego zachowania rejestratorki – chcieli mi wypomnieć gafę, którą wcześniej popełniłam mówiąc do dr Ciszewskiego, że „my z panem Gralińskim zdecydujemy jaką dać mu odpowiedź”. Uważam, że Pani rejestratorka zrobiła to na polecenie osób, które koordynowały działania wobec mnie na terenie Centrum Zdrowia Dziecka.
Rejestrtorka mogła brać udział w tym procederze jedynie na polecenie kierownika komórki, w której pracowała, czyli dr Bogumiły Parzygnat.
Pani rejestratorka nie była świadkiem mojej rozmowy z dr Ciszewskim, to jest jeden z przykładów, że w tej instytucji była zmowa przeciwko mnie.
Ja, Maria Sawczuk i Jacek Graliński byliśmy na spotkaniu z prof. Marcinem Roszkowskim i innym chirurgiem (powiedziano, że to jest chirurg z innego szpitala), było to spotkanie w sprawie kosztów, w trakcie rozmowy miałam zadać pytanie, ale usłyszałam od chirurga z innego szpitala ~„czy chce pani zapytać o badania komputerowe?” Właśnie takie pytanie chciałam zadać. Podejrzewałam, że mogli mnie też poddać hipnozie i dlatego wiedzieli o co chcę zapytać. To jest jeden z przykładów torturowania mnie psychicznego.
W związku z tymi zdarzeniami wystosowałam do Zbigniewa Kułagi, Kierownika Działu Organizacji Klinicznej pismo 26.10.2004 r. z prośbą o wyjaśnienie zaistniałych zdarzeń i ich zaprzestanie. Z odpowiedzi pisemnej wynika, że do niczego się nie przyznaje.
Adwokaci powiedzieli mi, że nie mam szans na walkę w sądzie, Prokuratura odmówiła ścigania sprawców.
W związku z tym, iż wykonywali na mnie eksperymenty psychologiczne i odmówiono mi pomocy odeszłam z pracy w Centrum Zdrowia Dziecka.
Późniejsze ich represje
Oni nadal strosowali represje. Nękali mnie na ulicy, podczas wchodzenia i wychodzenia z bloku.
Podejrzewam, że w p[oprzednim mieszkaniu miałam zamontowane kamery w mieszkaniu. Oprócz tego, że je zamontowali to ja jeszcze mam mieć świadomość, że są zamontowane. Jak byłam w łazience to dzwonili do mnie.
Kiedyś liczyłam coś na kartce i dostałam sms-a „ładne cyferki” od nieznajomej osoby.
2004 r. na mszy w Kościele w Międzylesiu, podczas kazania ksiądz powiedział, „~że człowiek może bardzo cierpieć, stracić wszystko, ale wiary w Boga wyrzeka się sam”. Bardzo cierpię psychicznie, od kiedy jestem prześladowana. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że odebrali mi wszystko, ale nikt nie odbierze mi wiary w Boga, mogę tylko wyrzec się jej sama. Oni mogli poddać mnie hipnozie i stąd poznali moje przemyślenia. Uważam, że osoby, które mnie prześladują od lata 2003 r. nakłoniły księdza, aby to właśnie powiedział. Naruszyli też moje prawa autorskie do własnych przemyśleń. Ksiądz cytował moje przemyślenia jako własne. Cel takich działań znęcanie się w Kościele, przez księdza. Uważali, że mając żal do księdza stracę wiarę w Boga. Od początku dążą do tego abym utraciła wiarę w Boga.
Od 2003r. podsłuchują i kontrolują moje rozmowy telefoniczne, nawet z aparatów ulicznych, niektóre są przekierowywane, oni podają się za moich rozmówców, do niektórych instytucji nie mogę się połączyć.

Od samego początku Prokuratura i Sądy odmawiają mi rozpatrywania skarg na działania tej grupy sprawców. Początkowo uzasadniały odmowę rozpoznawania skarg tym, iż te działania nie są przestępstwem w Polsce. Ostatnio Prokurator i Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ wypowiedzieli się, że mi nie wierzą, że te działania wobec mnie mają miejsce. Dosłownie od 2003r. odmawiają mi przesłuchania chociażby jednego świadka, pomimo tego, że jest ich wielu.
Od 2009r. nasiliły się ich represje, zwłaszcza polegające na znęcaniu się psychicznym nademną w moim mieszkaniu.
Zakłucają mi spokój w mieszkaniu zarówno w dzień jak i w nocy. Przez wiele nocy naskutek ich działań spałam po kilka godzin lub nie spałam wcale. To jest zamęczanie mnie psychiczne i fizyczne.
Uważam, że wszczepili mi jakieś mikrourządzenie, które powoduje, że ich słyszę na odległość. Ich wypowiedzi różnią się od naturalnych wypowiedzi osób, brzmią trochę podobnie jak przez słuchawkę telefonu komórkowego.
Jesienią 2009r. Jedna z tych osób, które słyszę na odległość (mężczyzna) powiedział mi, że mam umieszczone na mózgu elektrody, za pomocą których będę słyszeć ich wypowiedzi. Powiedzieli mi, że te urządzenie umieścili mi w głowie podczas operacji, którą miałam we wrześniu 2001r. w szpitalu przy ul. Szaserów w Warszawie. Przez całe swoje życie tylko tam miałam wykonane znieczulenie ogólne.
Początkowo słyszałam nieobecne osoby na odległość w moim mieszkaniu, mówiły do mnie lub prowadziły rozmowę pomiędzy sobą, najczęściej mężczyznę, kobietę i starszą kobietę ok. 60 lat. Od jakiegoś czasu są to zespoły dwuosobowe, kobieta i mężczyzna. Nie znam tych osób. Zwracają się do mnie po imieniu, albo używając wulgaryzmów, nigdy nie zwrócili się do mnie Pani.
Uważam, że te osoby się zmieniają.
Te rozmowy są ciche, głośniej wypowiadają niektóre wyrazy. Czasami słyszę każdy wyraz wyraźnie, a czasami wyraźnie słychać tylko niektóre wyrazy. Podejrzewam, że ta grupa sprawców zamontowała u mnie w mieszkaniu kamery, ponieważ jestem przez nich obserwowana w mieszkaniu, również w łazience (zwłaszcza to było ewidentne w mieszkaniu w Międzylesiu w Warszawie).
Czasami, jak mieszkałam w Międzylesiu, było słychać tak jakby ktoś stał pod moimi drzwiami na korytarzu i coś głośno powiedział.
Powtarzają „czym ty żyjesz”, przekonują, że powinnam zrezygnować z życia, zamieszkać na ulicy. Grożą „zobaczysz co Ci jeszcze zrobimy”. Mówią m.in., że poświęcili mnie dla nielegalnych eksperymentów medycznych, do lipca 2011r. grozili, że będę przez nich maltretowana dopóki nie popełnię samobójstwa.
Kiedyś często powtarzali słowo „czemu?” Chociaż nie chcę zwracać uwagi to jest zamęczanie mojego umysłu.
Czasami zakrzykują nawet moje myśli, torturują mnie ciągłym krzykiem, sugerują mi jakieś wypowiedzi.
Krytykują to co robię, poprzez wielokrotne powtarzanie jakiś wyrażeń próbują zmienić moje poglądy.
W pracy mówią do mnie, znęcają się psychicznie, uniemozliwiają mi koncentrowanie się w pracy.
Krytykują gdy coś robię w domu, np. spożywam posiłki.
Często jak wchodzę do mieszkania to mówią „po co tu przyszłaś, idź stąd”.
Czasami jak jestem załamana i płaczę w domu to oni się śmieją, że doprowadzili mnie do takiego stanu. Ewidentnie widać po nich, że im to sprawia satysfakcję.
Słyszę ich pomimo stoperów w uszach. Ich wypowiedzi są głośniejsze w autobusach, słyszę ich też na ulicy. Wyjeżdżałam poza Warszawę do odległych miejscowości, a pomimo to stosowali wobec mnie opisywane represje. Jestem bezbronna wobec ich działań.
Ich represje polegające na mówieniu do mnie na odległość występują okresowo. Od dłuższego czasu stosują wobec mnie represje całą dobę, uniemożliwiają mi spanie w nocy, maltretują mnie w pracy, w autobusach, na ulicy. Żyję w poczuciu zagrożenia, nigdzie nie czuję sie bezpieczna.
Czuję się u kresu wytrzymałości.
O powyższych działaniach sprawców wobec mnie zawiadamiałam kilkakrotnie Prokuraturę Rejonową dla Warszawy Praga – Południe, każdorazowo odmawiano mi wszczęcia dochodzenia wobec niestwierdzenia przestępstwa. W odpowiedzi na moje zażalenia na odmowę wszczęcia dochodzenia/śledztwa zarówno Prokuratura Okręgowa dla Warszawy Pragi jak i Sąd Rejonowy dla Warszawy Praga – Południe podzielali stanowisko Prokuratury Rejonowej. Jedno z tych zażaleń było przesłane do Sądu Okręgowego dla Warszawy Pragi, który także podzielił stanowisko Prokuratury Rejonowej. Odmawiano mi wszczęcia dochodzenia bez wyjaśnienia okoliczności zdarzeń, nigdy nie przesłuchano ani jednego świadka, ani nie zbadano żadnego dowodu.
Zwracałam się też bezpośrednio do Policji pod numery alarmowe jak i do Komisariatów Policji Warszawa – Wawer i Warszawa – Białołęka, ale też odmawiali ścigania sprawców.
Po wydawaniu przez Prokuraturę postanowień o odmowie wszczęcia dochodzenia lub śledztwa zapoznawałam się z aktami sprawy. Znajdowało się w nich moje zawiadomienie, protokół z przesłuchania mojej osoby oraz postanowienie Prokuratury o odmowie wszczęcia dochodzenia.
Kierowałam Skargi do Prokuratury Apelacyjnej oraz do Prokuratury Generalnej, ale nie podjęły interwencji w mojej sprawie.
Dodatkowo załączam informacje, które znalazłam w internecie na temat zdalnego oddziaływania na mózg.
Od wiosny 2009r. jestem ofiarą nielegalnych eksperymentów medycznych, które polegają m.in. na kierowaniu do mnie celowych wypowiedzi przez osoby, których nie widzę.
Poniżej cytuję framenty, gdzie pisze, że wystarczy zamontować mikroczip w oku i można spowodować słyszenie głosów, można zdalnie spowodować odczuwanie bólu fizycznego, ponadto pisze, iż używano takich technologii do śledzenia myśli i poczynań amerykańskich astronautów.
„Kiedy 5-cio mikronowy mikroczip, gdzie średnica ludzkiego włosa wynosi 50 mikronów, zostanie umieszczony w gałce ocznej pozwoli to na ściąganie neuroimpulsow mózgowych odpowiedzialnych za węch, dotyk, mówienie, widzenie danej osoby. Raz tylko ściągnięte do pamięci komputera poddawane są przeprogramowaniu i retransmitowane są do mózgu poprzez ten sam czip.
Używając RSM, operator takiego super komputera jest w stanie wysłać elektromagnetyczne instrukcje do dowolnie wybranego zaimplantowanego mozgu. Dla przykładu, zupełnie zdrowy człowiek może nagle zacząć słyszeć „wewnętrzny” glos w swojej głowie.
Każda myśl, reakcja, sygnał dźwiękowy czy obraz wywołuje specyficzne sygnały neurologiczne. Elektromagnetyczne zdalne stymulacje są wstanie zmienić prądy mózgowe i spowodować wykonywanie konkretnych, komputerowo zaprogramowanych działań czy nawet odczuwać nie do wytrzymania ból zadawany podczas fizycznych tortur.
Elektroniczny system NSA jest w stanie na okragło śledzić miliony ludzi w tym samym czasie. Każdy z nas posiada unikalne bioelektryczne frekfencje w mózgu dokładnie tak samo jak odciski palców. Używając Electromagnetic Frequency (EMF) jest możliwe stymulować prace mózgu 24 godziny na dobę. W ten sposób śledzone są myśli i poczynania amerykańskich astronautow.”
Według tych informacji z internetu współczesna technologia i wiedza medyczna umożliwia prowadzenie takich oddziaływań na odległość jakie ja obserwowałam u siebie oraz były stosowane u ludzi np. u amerykańskich astronautów.
Na świecie było wykonyhhwanych wiele pobnych nielegalnych eksperyentów medycznych
Według opisów w internecie sprawcami podobnych nielegalnych eksperymentów medycznych nigdy nie były przypadkowe osoby, ale były to służby specjalne albo psychiatrzy, którzy mieli wpływy w kręgach władzy i otrzymywali pozwolenie na nielegalne eskperymenty medyczne oraz służby specjalne do asekurowania tych zbrodni (opisy dotyczą szczególnie Stanów Zjednoczonych).
Wszystko co napisałam jest prawdą.
Opisałam moją historię w skrócie osobom zainteresowanym mogę udzielić dalszych wyjaśnień.
Agata