Motyla noga mam awarie internetu…

Po moim wpisie na blogu stalkerzy Andre Landberga sie uaktywnili. Poniżej zamieszcze maila jakiego mi wysłał.
Cześć Tomku!
Przez wiele godzin zastanawiałem się dzisiaj, z jakiego powodu moi gang stalkerzy tak się dzisiaj uaktywnili. Dopiero godzinę temu przeczytałem Twój wczorajszy wpis, gdzie polecasz moją stronę.
Bandytom z policji musiało się to bardzo nie spodobać, bo rano zrobili na mnie obławę. Zaczęło się to około 9. Byłem w aptece. Kiedy wyszły dwie kobiety, które kupowały coś przede mną, zostałem tylko ja i jedna farmaceutka obsługująca mnie. W pewnym momencie wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Powiedziałem głośno i wyraźnie, co chcę kupić, a po chwili farmaceutka zapytała, czy ja coś mówiłem. Trochę mnie to zirytowało, bo oczekiwałem, że osoba obsługująca mnie będzie w wystarczającym stopniu skupiona na tym, co mówię. W ogóle zaraz zaczęła się zachowywać tak, jakby chciała, żebym sobie jak najszybciej poszedł. Zapytała, czy ja w ogóle chcę coś kupić.
Z trudem udało mi się ją przekonać, by mi sprzedała Amol. Zaraz po wyjściu z apteki zobaczyłem przejeżdżający właśnie radiowóz straży miejskiej. Wtedy dopiero domyśliłem się, że ta młoda farmaceutka nie słuchała, co mówię, bo pewnie w tym czasie była skupiona na czytaniu komunikatu (ostrzeżenia przede mną), który jej się wyświetlił na jakimś ekranie, którego ja nie widziałem. Apteka ta posiada nowoczesny system monitoringu i zapewne z centrum monitoringu czasem przesyłają im takie ostrzeżenia.
Tuż przy domu oberwałem jeszcze laserem w serce. Atak był silny, ale trudno precyzyjnie określić skąd.  Na pewno z któregoś z mieszkań znajdujących się na pierwszym lub drugim piętrze. Zaraz po przyjściu do domu musiałem się zabrać za oczyszczanie okolicy serca, a potem uzdrawianie opracowaną przeze mnie metodą, czyli Inżynierią Duszy.
Po około trzech kwadransach znowu wyszedłem coś kupić. Po przejściu około 200 metrów zauważyłem dwa policyjne radiowozy stojące obok siebie w takiej bocznej uliczce, którą miałem zamiar pójść. Bez wahania wyjąłem aparat fotograficzny i zacząłem kręcić filmik. Po kilku sekundach radiowozy odjechały. Ewidentnie czekali tam na mnie, bo już niejednokrotnie odstawiali takie numery, próbując mnie przestraszyć, że niby mają jakiś powód, by mnie zatrzymać, albo że jakieś dochodzenie w mojej sprawie nabiera tempa.
Potem wyszedłem na jedną z głównych ulic miasta. Z naprzeciwka zaraz jechał trzeci policyjny radiowóz. Kierujący nim obserwował mnie bacznie, ale na przestraszonego nie wyglądał. Zaraz potem, kiedy wchodziłem do sklepu warzywniczego, ekspedientka kończyła jakąś rozmowę telefoniczną. Usłyszałem tylko: “Tak, wiem, o co chodzi.” Wpatrywała się we mnie, mówiąc te słowa.
Sądzę, że też mogła zostać powiadomiona np. przez właściciela sklepu, by na mnie uważała, a może też coś więcej. Ciekawe, czy celowo wzięła ode mnie o 30 gr. za mało. Ja płaciłem, tyle ile było na paragonie, ale ona mi oddała, jakbym jej dał za dużo o tych parę groszy.
W drodze do domu gdzieś z ukrycia oberwałem mocno w genitalia. Skutkiem takiego ataku jest silne zanieczyszczenie jakimiś mikrobami danej okolicy ciała. Zaraz bardzo chce się sikać. Po zdjęciu ubrania, obmyciu skóry ciała i naświetleniu ubrania zaraz to odczucie przechodzi.
Od paru dni chciałem do Ciebie napisać, ale w mieszkaniu ładowali niemiłosiernie i nie chciałem się narażać, że uszkodzą mi coś tak bardzo, że nikt nie będzie w stanie mi pomóc. Zwykle ja sam z powodzeniem radzę sobie przy niwelowaniu skutków ataków.
Posyłam Ci filmik, który dzisiaj nakręciłem. Na nim gang stalkerzy w radiowozach  J633 i J645.
Oni bardzo nie lubią, jak ich się filmuje. Kiedy nie mam żadnego dowodu, czasem są tak bezczelni, że próbują mi wmówić, że w danym miejscu i w danym czasie nikogo z nich nie było, a zatem musiało mi się coś przewidzieć (halucynacje wzrokowe).

Advertisements